Nadzieja

Dożyliśmy czasów, w których sojusze, obietnice, zobowiązania ulegają przemianom. Nikt nie wie, w którą stronę podąży światowa polityka, gospodarka czy przemiany kulturowe. Czy zwycięży liberalizm czy konserwatyzm. Ile to wszystko będzie kosztowało. Czy jednak nas, jako ludzi wierzących powinno to wytrącać z równowagi? Czy nasza nadzieja powinna się opierać na ludziach? Gdzie szukać pocieszenia i źródła mocy do codziennych zmagań? Gdzie szukać nadziei?

W ciszy przed Bogiem

Pan Jezus, będąc na ziemi, zawsze dbał o bliskość ze swoim Ojcem. Co charakterystyczne – najczęściej szukał wówczas odosobnienia.

W godzinie swojej najtrudniejszej próby na ziemi także szukał wsparcia Swojego Ojca.
Mt 26: 36: (…) Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. (39): Potem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty. [BW]
Łk 22: 41: A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się, (43): A ukazał mu się anioł z nieba, umacniający go. [BW]

Nam raczej podczas modlitwy nie ukazuje się anioł, ale Pan Jezus miał trochę inną obietnicę:
Mt 6:6 (6): Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. [BW]

Kupując czas

Czasookradaczy mamy dziś wystarczająco dużo i one walczą o naszą uwagę. Musimy więc powalczyć z samym sobą by „kupić” sobie czas i i znaleźć jakieś swoje miejsce na odosobnienie z NIM. Oczyścić się w swoim sercu przed Tym, Który Jest Święty. I jak sądzę nie robić tego wszystkiego w oczekiwaniu na nagrodę – tylko po to by być blisko NIEGO 🙂

Trzeba robić tak jak nasz Mistrz. Zatrzymać się. W sobie. W swojej głowie, wnętrzu. W pędzie życia. Tak jak jest napisane:

Przypomnieć sobie jak gorąca była pierwsza miłość do Niego gdy powołał nas do swojego królestwa. Zatęsknić za NIM. Bo to w NIM i tylko w NIM są wszystkie podkłady pokoju, radości, nadziei.
Dz. 2:25-26 (25): Dawid bowiem mówi o nim: Miałem Pana zawsze przed oczami mymi, Gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał. (26): Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, A nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei, [BW]
Dz 2:28: Dałeś mi poznać drogi żywota, Napełnisz mnie błogością przez obecność twoją. [BW]
Ps 9:11 (11): Ufać będą tobie ci, którzy znają imię twoje, Bo nie opuszczasz, Panie, tych, którzy cię szukają. [BW]
Ps 16:2 (2): Rzekłem do Pana: Tyś Panem moim, Nie ma dla mnie dobra poza tobą. [BW
]

Szukając w Pismach

Czy są jakieś cudowne techniki, które umożliwiają osiągnięcie takiego stanu? Wg Słowa tak:
Rz 15:4 (4): Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism NADZIEJĘ mieli. [BW]

Jasne, że nie znajdziemy uniwersalnego wzorca, który możemy zastosować do każdej naszej sytuacji życiowej. Jednak to właśnie w Pismach mamy szukać pocieszenia. Rozważać opisane sytuacje i być może dopiero wtedy odnaleźć rozwiązanie. Żyjemy w czasach, kiedy chcemy mieć rozwiązania wszystkiego na już. Słowo natomiast mówi o cierpliwości w oczekiwaniu na zbawienie. Warto też zatrzymać się nad słowami, że kiedy nie wiemy o co się modlić sam Duch wstawia się za nami. Wiem, że to bardzo nieracjonalne, ale nie dbam o to, wolę wierzyć, że kiedy w szczerości serca przychodzę do Stwórcy i nie znajduję słów – Duch mi w tym pomoże. Mnie to pokrzepia. Nie wiem jak rozwiążę kolejną trudną sytuację. Jeszcze nie wiem. Lecz wierzę, że ta modlitwa moja i to wstawiennictwo Ducha będzie ostatecznie ku mojemu zbawieniu, a tu i teraz pomoże podjąć właściwe decyzje.

To bardzo dziwna dziś rada. Czy ma oznaczać, że mam przestać zajmować się codziennością? Najczęściej nas wszystkich po prostu na to nie stać. Praca, szkoła, dom i tak w kółko. Potem weekend jeśli ktoś ma. I powtórka. Zapracowani, zagonieni – mamy jeszcze szukać rozwiązania poza widzialną rzeczywistością?

Widocznie jednak tak. Jeśli się sam zagonię i tak najprawdopodobniej nie rozwiążę wszystkich problemów. Jeśli u Niego będę szukał nadziei – obiecał pomóc. Z własnego życia wiem, że NIE mogę traktować Boga jak modlitwo-matu – wpada modlitwa, wypada gotowe rozwiązanie. Tak do nigdy nie działało. Jeśli jednak staram się być wierny Jego Słowu – ostatecznie spotykają mnie rzeczy, które w długiej perspektywie są dobre. Tak było z moją pracą, małżeństwem, wyjściem z nałogu. Więc te moje rozważania nie są czysto teoretyczne 🙂

Zdaję sobie sprawę, że trzymanie się nadziei zbawienia (jako kotwicy duszy) w dzisiejszym świecie jest co najmniej dziwne. Lecz do tej pory w moim życiu zawiedli mnie już różni ludzie, zawiodłem się sam sobą, zawiodły mnie różne instytucje – lecz nigdy nie zawiodłem się NA NIM. I dlatego polecam wczytać się w pogrubiony poniżej tekst.

To JEGO działanie musi zajść w naszej duszy (odrodził nas ku nadziei żywej) i ciężko to wytłumaczyć komuś w kim to nie zaszło. Żadna to magia, żadna psychomanipulacja. Jeśli ON postanowił względem nas po pierwsze nas odrodzić, po drugie strzec swoją mocą – to z JEGO strony jestem spokojny o dotrzymanie umowy 🙂 Ważne bym ja sam nie szukał nadziei gdzie indziej. W pieniądzach, pracy, karierze, ludziach…

Całkowicie. W łasce danej przez Jezusa.

Χριστόφορος / photo freepick